to ludzie ludziom…

Życie każdego dnia nas zaskakuje. Codziennie od nowa. Życie wiele weryfikuje.

Kilka lat temu, tfu, co ja wypisuję, niech to policzę… Co najmniej 13 lat temu – o zgrozo! Przy każdej takiej okazji uświadamiam sobie, że mam o wiele więcej lat niż się czuję, mam również nadzieję, że mam o wiele więcej lat niż na to wyglądam. A więc do sedna: 13 lat temu połączyła mnie bliska przyjaźń z pewną, nazwijmy ją Zosią. Jak to w życiu bywa ludzi najbardziej łączą wspólne przeżycia i cierpienia. Wtedy pewnie nie byłam tego świadoma. Dzisiaj doskonale wiem jak zażyła i „regenerująca” to była znajomość. Zosia i ja połączyłyśmy się w bólu, przegadałyśmy miliardy godzin, wylałyśmy wspólnie morze łez i nasza wspólna przyjaźń-terapia postawiła nas obie na nogi po wstrząsach psychicznych jakich doświadczyłyśmy. Wtedy jak i teraz uważam, że łączyła nas na prawdę bliska relacja i myślałam, że znałyśmy siebie na wylot.

Po 13 latach czas zweryfikował moją wiedzę. Nie wiedziałam, nie miałam pojęcia.
Po tylu latach stanęłam z nią oko w oko z jej historią. Zosia przeżyła piekło. Przez wiele lat piekłem był dla niej jej własny dom rodzinny. Przez wiele lat nie powiedziała ani słowa, nie wyszła za mur, którym szczelnie się otoczyła, aby móc funkcjonować w normalnym świecie. Nie dała po sobie poznać. Albo ja tego po prostu nie widziałam? Zdaje się, że to nie możliwe. Przecież byłam. Byłam, a  jednak nie mogłam wyciągnąć do niej ręki, ukoić jej duszy. Czas okazuje się być dla wielu okrutny. Dla mnie okazała się okrutna weryfikacja moich wspomnień. Nie potrafię jeszcze się pogodzić z tym, że nie wiedziałam, że nie mogłam pomóc. Albo po prostu nie zaufała mi tak bardzo, żeby podzielić się tak dogłębnie swoim życiem? Sama nie wiem.
Dzisiaj trudno mi ubrać w słowa myśli, które kłębią się w mojej głowie.
Jedno jest pewne: człowiek jest zagadką, której nikt nie zdąży zgadnąć nim minie czas…